Jak posprzątać edukacyjny bałagan? Odpowiedzi poszuka Gminny Zespół Oświatowy

2 kwietnia 2019 roku
Autor tekstu: Andrzej Padniewski

Składający się z 22 osób zespół spróbuje rozwiązać problem wynikający z przeprowadzonej przed dwoma laty rejonizacji. Wówczas popełniono błędy które za parę miesięcy mogą doprowadzić do rewolucji w polkowickiej oświacie. 

Artykuł przeczytasz w

ok. 6 minut

Kluczowe fakty

  • Zagrożonych jest wiele etatów nauczycieli w SP 4, sami mówią o ok. 25 miejscach pracy
  • Absurdów jest więcej – do budynku przy ul. Ociosowej uczęszczają uczniowie… trzech różnych szkół
  • Bałagan to efekt decyzji – lub ich braku – w 2017 roku

Wszystkie niepodpisane cytaty pochodzą od polkowickich nauczycielek i nauczycieli – wielu z nich aplikuje obecnie do pracy w innych miejscach, prosili o niepodawanie ich nazwisk, co niniejszym czynimy


W 2017 roku, na półtora roku przed wyborami samorządowymi, na barki gmin rząd wrzuca obowiązek: przeprowadzić reformę oświatową polegającą na przywróceniu ośmioklasowych szkół podstawowych.

Ówczesny burmistrz Wiesław Wabik powołuje zespół w celu przeprowadzenia zmian w szkołach zarządzanych przez gminę Polkowice. Przewodniczy mu Mariola Kośmider, radna PdMP.

Podobny zespół zasiądzie do rozmów dzisiaj – zostańmy jednak jeszcze chwilę w 2017 roku.

Polkowicki Model Oświaty niczym Polkowice 2030+

PdMP miało tendencję do głoszenia wielkich haseł, za którymi nie szły wielkie czyny. Polkowicki Model Oświaty – tak nazwano program, który doprowadził de facto do tego, że jedna ze szkół za chwilę może przestać istnieć.

Komisja komisją, ale później, po ustaleniach, urzędnicy nakazali nam akceptację wszystkich wniosków o przeniesienia uczniów zgodnie z oczekiwaniami rodziców. 

Dysponowanie zasobami w postaci uczniów to i tak przywilej, na jaki mogli sobie pozwolić w trzech z czterech szkół podstawowych na terenie naszego miasta.

Komisja wprowadziła rejonizację dla wszystkich roczników. Problem polegał na tym, że… pominięto w niej Szkołę Podstawową nr 4. Tam rejonizacja dotyczyła tylko uczniów rozpoczynających naukę, czyli pierwszych klas szkół podstawowych.

Kadra szkoły przeprowadziła więc promocję we własnym zakresie. Zorganizowano Dni Otwarte, prowadzono kampanię w sieci na prywatnych profilach nauczycieli, pocztą pantoflową próbowano pozyskać uczniów z terenu ulic Dąbrowskiego, Hubala czy Legnickiej. Dzieci i młodzież z tego osiedla, mimo bliskiego sąsiedztwa „nowej” SP 4, formalnie zostały przez gminę przypisane do Szkoły Podstawowej nr 2.

Nowy budynek, świetne wyposażenie, tylko uczniów brak. W raporcie przedstawionym na ostatniej sesji rady miejskiej przez pracownicę wydziału oświaty podano liczbę uczniów wszystkich pięciu szkół (włącznie ze szkołą w Jędrzychowie). Szkoły 1 i 2? Prawie 600 uczniów. SP 3? Ponad 900.

SP 4? Liczba uczniów to 274. 

Odchodzą dwa roczniki

W obecnym roku szkolnym SP 4 opuszczą uczniowie kończący gimnazjum oraz pięć klas ósmych.

Ponad setka uczniów.

Wyspecjalizowana kadra nauczycielska w postaci pedagogów „przedmiotowych” (czyli uczących klasy od 4. do 8.) liczy ok. 30 osób. Liczba klas? Cztery oddziały.

Wydaje się, że utrzymanie tak szerokiej kadry jest niemożliwe. Wspominał o tym burmistrz Łukasz Puźniecki na ostatniej sesji – szkoła zarezerwowała środki na odprawy dla 20 pedagogów.

 

Polub nas!

Padną propozycje

Przy negocjacyjnym stole zasiądą 22 osoby. Dwóch radnych (Zdzisław Synowiec i Czesław Dziatkiewicz), wiceburmistrz Paweł Greń, dyrektorzy wszystkich szkół, przedstawiciele rady rodziców i związkowcy z ZNP oraz Solidarności. Podobnie jak podczas prac pierwszego zespołu w 2017 roku, w grupie negocjacyjnej brak nauczycieli. 

 Chcielibyśmy, aby szkoły zachowały się solidarnie. Podział, do którego doprowadzono przed dwoma laty, jeśli nie wprowadzimy w nim zmian, spowoduje ogromne problemy w roku szkolnym 2019/20

mówi Zdzisław Synowiec,
radny niezależny z klubu Prawa i Sprawiedliwości
członek Komisji Oświaty, Kultury, Sportu i Rekreacji 

Nauczyciele z SP 4 spotkali się z obecnym burmistrzem Polkowic, Łukaszem Puźnieckim w grudniu 2018 roku. Z jego ust miała paść deklaracja, że nikt nie straci pracy. 

Do marca, gdy na ostatniej sesji rady miejskiej poruszono temat oświaty, nie wykonał on jednak żadnego ruchu w naszym kierunku. Przepraszam! Wysłał list. Napisał w nim, że wszystkie decyzje będą miały na celu dobro uczniów, ich rodziców oraz nauczycieli.

Brak zdecydowania na początku roku 2019 u nowych władz powoduje powtarzające się jedno zdanie we wszystkich rozmowach z pedagogami. Jest już za późno.

Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, przy stole usłyszą przynajmniej dwie propozycje. Pierwsza to opcja przeniesienia większości zajęć pozalekcyjnych z polkowickich szkół do SP 4, druga to dopłata gminna do opłat kompensacyjnych. To taka nauczycielska „przedwczesna emerytura”, która przysługuje pedagogom z wieloletnim stażem. Jej wysokość w opłacie rządowej jest niższa, od „normalnej” emerytury, ale dopłata z miejskiej kasy ma tę różnicę zniwelować.

Jak na propozycję zareagują nauczyciele? 

Przeniesienie zajęć pozalekcyjnych do SP 4 nie będzie dobrym pomysłem. Nauczyciele pozostałych szkół muszą wykazać sukcesy naukowe ze swoimi uczniami. Jak mają to zrobić, skoro nie będą mogli zostać z nimi po lekcjach i trafią oni do innej, obcej im szkoły? 

Cztery oddziały, a ilu nauczycieli?

W szkole zostanie polonista, bo cztery klasy to gwarancja jednego etatu. Matematyk? Może dwóch, jeśli jeden z nich będzie mieć uprawnienia do nauczania fizyki. Na pewno ktoś od wychowania fizycznego. Informatyk też uczy klasy 1 – 3, więc pewnie znajdzie sobie etat. 

Pięć etatów, trzydzieścioro chętnych. 

Bałaganu po poprzednikach w oświacie jest więcej. 

Uczyłam dodatkowo w innej szkole. Zwolniono mnie, zatrudniono nauczycieli spoza naszej gminy.  

W wielu miastach w Polsce brakuje nauczycieli. Tymczasem w Polkowicach sytuacja jest zgoła odwrotna: od lat do naszej gminy przybyło wiele osób z uprawnieniami pedagogicznymi. Dobra infrastruktura, dodatki motywacyjne i przyjazne miejsce do założenia rodziny.

W czasach niżów demograficznych wiele osób musi szukać pracy gdzie indziej. Nigdy jednak formalnie nie zlikwidowano żadnej ze szkół. I komisja, która zasiądzie dziś do stołu na negocjacje, będzie się starała do takiego precedensu nie doprowadzić.

Kolejny problem nierozwiązany w 2017 roku? 

 Klasy 7. i 8. ze szkoły nr 1 kontynuują edukację w SP 3 przy ul. Ociosowej. To kwestia braku odpowiedniej infrastruktury dydaktycznej w budynku przy Kmicica. Za nimi „chodzą” nauczyciele. Dochodzi do absurdów, że – za przeproszeniem – dwoje nauczycieli sprawdza tę samą toaletę, bo wysłało ich tam dwóch różnych dyrektorów.

Dzieci i rodzice też korzystają z sekretariatu przy ul. Kmicica, choć ich pociechy uczęszczają do budynku formalnie należącego do szkoły nr 3. I Gimnazjum nr 1. Na korytarzach przy ul. Ociosowej, choć to tylko jeden budynek, uczęszczają więc uczniowie… trzech różnych szkół

Podobnie miało być z klasami 7. i 8. w szkole nr 2 – miały one na ostatnie dwa lata podstawowej edukacji zaliczyć w nowo wybudowanym gmachu przy ul. Hubala.

 Ale – na ile słyszałam – sprzeciwili się temu rodzice. A Wabik pod ich naporem uległ i zgodził się na ich pozostanie w budynku SP 2.

Komisja rozpocznie pracę o godzinie 14.30. Przewodniczyć jej pracą będzie Paweł Greń, wiceburmistrz ds. społecznych. 

Czy byłeś świadkiem ważnego wydarzenia? Napisz do nas o tym!
Autor tekstu: Andrzej Padniewski

Autor tekstu: Andrzej Padniewski

Redaktor naczelny Dzień Dobry Polkowice

andrzej.padniewski@dziendobrypolkowice.pl

Czytaj również:
Cząstkowe wyniki wyborów

Cząstkowe wyniki wyborów

PSL wprowadzi przedstawiciela z naszego okręgu – to największe zaskoczenie wynikami wyborów w okręgu nr 1. Zapowiada się status quo w PiS.

Ta wiadomość jest dla Ciebie ważna? Wrzuć go na Social Media:
Skomentuj tekst tutaj

Pin It on Pinterest

Dzień Dobry Polkowice