Puźniecki przegrywa w sądzie ze zwolnionymi pracownikami

Od zakończenia przesłuchań do ogłoszenia wyroku nie minęło nawet pół godziny. Sąd bezwzględnie przychylił się do wniosku powodów. Wyrok nie jest prawomocny foto: autor

Zwolnienie pracowników było niezgodne z prawem. Gmina wypłaci ponad 60 tys. odszkodowania zwolnionym pracownikom Wydziału Komunikacji Społecznej.

Autor: Andrzej Padniewski
Napisano 1 sierpnia 2019

Na rozprawie stawili się urzędujący burmistrz Polkowic, Łukasz Puźniecki, miejscy urzędnicy a także wnoszący pozew: Konrad Kaptur i Przemysław Nowakowski. Na sali zabrakło dwojga byłych urzędników (Patrycji Merchut i Pawła Paździora), którzy również próbowali przed sądem udowodnić burmistrzowi Polkowic nielegalność zwolnienia ich z pracy.

Pod ich nieobecność sąd orzekł na ich korzyść. Czworo nielegalnie zwolnionych przez Puźnieckiego urzędników otrzyma po trzy miesięczne wynagrodzenia. Łącznie gmina zapłaci za zwolnienie ponad 60 tys. zł. oraz wszystkie koszty procesowe. 

Reklama

Twoje miasto, Twój portal!
Polub Dzień Dobry Polkowice na Facebooku

Zwolnienie nastąpiło bez klasy i z pogwałceniem wszelkich norm społecznych. Przed zwolnieniem byłem u burmistrza w jego mieszkaniu. Zapewniał mnie, że nie planuje żadnych zmian. A później zabrakło mu odwagi, by spojrzeć nam w oczy i wysłał z wypowiedzeniem swoją sekretarz. To jest niskie, przypomina rosyjskie standardy. 

mówił na sali sądowej Konrad Kaptur
były redaktor naczelny Gazety Polkowickiej

Burmistrz potwierdził, że do spotkania doszło, ale miało ono charakter wywiadu do Gazety Polkowickiej nowego burmistrza-elekta. Nie odniósł się do złożonej w rozmowie deklaracji.

Następnie Puźniecki próbował bronić zasadności zwolnienia m.in. mówiąc o względach ekonomicznych. Gdy jednak sąd dopytał o dokumentację w tym zakresie, nie był w stanie jej wskazać, a sam przyznał, że wyliczenie miało charakter nieoficjalny.

Sąd uznał wniosek za zasadny w całości przyznając rację powództwu. Gdyby ci wystąpili nie o odszkodowanie, a o przywrócenie na stanowiska pracy, od dziś Konrad Kaptur byłby ponownie dyrektorem wydziału komunikacji, którym obecnie zarządza Roman Tomczak. Do pracy wróciliby także Patrycja Merchut, Przemysław Nowakowski oraz Paweł Paździor.

Podczas rozprawy poruszono wiele interesujących wątków. Skład Gazety Polkowickiej, jej redagowanie czy przygotowywanie do niej zdjęć nie jest obsługiwane tylko i wyłącznie przez urzędników, ale także przez podmioty zewnętrzne czy osoby, które pracują dla urzędu na umowę zlecenie.

O tym, że Gazeta Polkowicka zaczęła sygnować niektóre z artykułów sygnaturą Red zamiast imieniem i nazwiskiem autora pisaliśmy w tekście Plaga anonimowego dziennikarstwa w Polkowicach (czytaj: tutaj – link otworzy nową kartę).

Co ciekawe, okazało się, że jeden z podmiotów prasowych opisanych w w naszym artykule zainkasował ponad 80 tys. zł z kasy polkowickiego magistratu. Następnie na łamach tego medium ukazała się krytyka anonimowego autora, który próbował wykazać niesłowność polityków Prawa i Sprawiedliwości.

Do tej sprawy wrócimy.

Byli urzędnicy opowiadali dalej o kulisach zwolnień. Gdy poinformowano ich o rozwiązaniu umów i wrócili oni na stanowiska pracy, ich komputery były zablokowane i nie mieli do nich dostępu. Nowakowski zapytał również o wątek zastąpienia go na stanowisku pracy przez osobę, która nie była związana podówczas żadną umową z urzędem gminy. Polecenie miał mu wydać bezpośrednio Puźniecki.

Burmistrz zaprzeczył istnieniu tej sytuacji.

Potraktowano nas jak śmieci.

powiedział Przemysław Nowakowski

Wyrok nie jest prawomocny. Puźniecki, zapytany przez nas po procesie, nie odpowiedział na pytanie, czy gmina wniesie o apelację.

Gdy wyrok się uprawomocni, budżet gminy zostanie obarczony kosztem ponad 60 tys. zł. Za który zapłacą wszyscy polkowiczanie.

Pin It on Pinterest

Dzień Dobry Polkowice